Inicjatorem cyklu Filmowe obrazy jest Grzegorz Kędzierski, członek Zarządu Koła Operatorów Obrazu Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Bohaterami cyklu byli do tej pory Zygmunt Samosiuk, Piotr Sobociński, Edward Kłosiński, Witold Adamek, Arkadiusz Tomiak, Sławomir Idziak i Andrzej J. Jaroszewicz.
Światło, które buduje znaczenia: Portret Wiesława Zdorta
Był mistrzem nastroju, malarzem śląskiego pejzażu i jednym z najważniejszych filarów polskiej szkoły filmowej. Wiesław Zdort, wybitny operator, przez pół wieku współtworzył oblicze naszej kinematografii, udowadniając, że kamera to nie tylko narzędzie zapisu, ale przede wszystkim pędzel kreujący emocje.
Od fascynacji klasyką do polskiej szkoły filmowej
Wiesław Zdort urodził się w 1931 roku w Warszawie, a jego droga do sztuki operatorskiej wiodła przez zachwyt nad światowym kinem. To właśnie brytyjskie arcydzieła, takie jak „Hamlet” Laurence’a Oliviera czy „Niepotrzebni mogą odejść” Carola Reeda, ukształtowały jego spojrzenie na rolę światła w filmie. „Wtedy zrozumiałem, jak bardzo obraz filmowy, zwłaszcza niezwykłe oświetlenie, pomaga w zrozumieniu treści. Samemu będąc potem operatorem, uznawałem światło i jego barwę za najbardziej twórcze narzędzia mojej profesji” – wspominał po latach Zdort. Po ukończeniu studiów w Szkole Filmowej w Łodzi w 1956 roku, trafił w sam środek artystycznego fermentu. Jako współpracownik największych, brał udział w powstawaniu fundamentów polskiej szkoły filmowej: „Eroiki” Munka, „Popiołu i diamentu” Wajdy czy „Pociągu” Kawalerowicza. Samodzielnie zadebiutował w 1961 roku filmem „Tarpany” w reżyserii Kazimierza Kutza.
Wizualna poezja Śląska: „Sól ziemi czarnej”
Współpraca z Kazimierzem Kutzem okazała się jednym z najbardziej owocnych duetów w historii polskiego kina. Stworzyli razem dziesięć filmów, jednak to „Sól ziemi czarnej” (1969) zapisała się w pamięci widzów jako rewolucyjne osiągnięcie kolorystyczne. Zdort zdołał w niej przełamać stereotyp brudnego, szarego Śląska, nadając mu barwy niemal mityczne, malarskie i niezwykle nasycone. Kazimierz Kutz tak opisywał determinację swojego operatora: „Zdort od świtu do nocy pracował nad tym, żeby pejzaż śląski w «Soli ziemi czarnej», filmie opowiadanym kolorem, podporządkować naszej wizji”. „Śląskie” tematy podejmowali jeszcze wspólnie w takich filmach jak „Paciorki jednego różańca” czy „Śmierć jak kromka chleba”.
Artystyczna przygoda z wielkimi mistrzami
Zdort był operatorem wszechstronnym. Potrafił odnaleźć się w surowej estetyce Krzysztofa Kieślowskiego („Dekalog jeden”), historycznym rozmachu „Faraona” (wspólnie z Jerzym Wójcikiem), jak i w psychologicznych dramatach swojej żony, Barbary Sass. Z tą ostatnią zrealizował trzynaście filmów, w tym nagrodzone na festiwalu w Gdyni za zdjęcia „Pokuszenie”. Dla Zdorta kino było zawsze formą osobistego spotkania: „Decydując się na zrobienie zdjęć do filmu, robię to z chęci przeżycia artystycznej przygody, w którą może zamienić się spotkanie z reżyserem i innymi członkami ekipy” – zwierzał się artysta. Wiesław Zdort ma też ogromny udział w debiutanckich filmach Wojciecha Marczewskiego „Zmory” czy Janusza Kondratiuka „Głowy pełne gwiazd”.
Profesor i Filar Środowiska
Wiesław Zdort był nie tylko praktykiem, ale i wybitnym pedagogiem. Od 1995 roku posiadał tytuł profesora łódzkiej PWSFTviT, kształtując kolejne pokolenia polskich operatorów. Przez całe życie był silnie związany ze środowiskiem filmowym – należał do Stowarzyszenia Filmowców Polskich od momentu jego powstania. W 2014 roku otrzymał Nagrodę Stowarzyszenia Filmowców Polskich za wybitne osiągnięcia artystyczne i wkład w rozwój polskiej kinematografii. Choć odszedł w 2019 roku, jego „opowiadanie światłem” pozostaje trwałym elementem kanonu polskiej kultury wizualnej.
***
Filmowe Obrazy: Wiesław Zdort
28 kwietnia 2026 r. (wtorek), godz. 19:00
„Sól ziemi czarnej”, reż. Kazimierz Kutz, 1969, 98 min
Aby kupić bilet kliknij =>TUTAJ
Przed pokazem rozmowa Grażyny Torbickiej z Olgierdem Łukaszewiczem i Janem Englertem.
fot. 35mm.online
Poetycka ballada o losach siedmiu braci Basistów, którzy biorą udział w II Powstaniu Śląskim. Najmłodszy z nich, Gabriel, przechodzi przyspieszony kurs dojrzewania, dzieląc z rodzeństwem trud walki o przyłączenie Śląska do Polski. Kazimierz Kutz odchodzi od tradycyjnego, martyrologicznego ujęcia historii na rzecz stworzenia unikalnego mitu śląskiego. Reżyser nasyca surowy, industrialny krajobraz głęboką symboliką i lokalnym folklorem, czyniąc z walki narodowowyzwoleńczej niemal malarską wizję. To nie tylko kino batalistyczne, ale przede wszystkim hołd dla etosu pracy, więzów rodzinnych i tożsamości wpisanej w czarną, śląską ziemię. Pierwsza część słynnego „tryptyku śląskiego” pozostaje jednym z najbardziej stylowych i wizualnie olśniewających dzieł polskiej kinematografii.
www.sfp.org.pl
www.kinokultura.